Dzień dobry ♡ Przepraszam za długą nieobecność, problemy z internetem. A przed wami kolejny rozdział o Bangu, mam nadzieję, że się spodoba ♡ Komentarze motywują! ♡ Nie przedłużam, Enjoy ♡
Dwa tygodnie, które chłopak spędził na twojej farmie minęły niezwykle szybko na wspólnych wycieczkach rowerowych, na kajaki i ogniskach oraz wielu innych atrakcjach i wygłupach. Cały czas myślałaś o jego propozycji. Nie dawało ci to spokoju. Ciągle rozmyślałaś, zostawić farmę i robić karierę w Seulu, gdzie mogłabyś liczyć na coś więcej z jego strony, czy lepiej zostać tutaj, w spokojnym miejscu gdzie się wychowałaś i kochałaś praktycznie wszystko. Po naprawdę długich namysłach i przekonywaniach ze strony bliskich, zdecydowałaś się na tą pierwszą opcję, mimo, że jednak nie chciałaś zostawiać tego wszystkiego. W ostatni dzień, kiedy zbierali się do wyjazdu i pakiwali bagaże, podbiegłaś do chłopaka z walizką chwytając go za nadgarstek.
- Bang... Jadę z wami. - Powiedziałaś nieśmiało, a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech po czym przytulił cię mocno.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę. - Popatrzył ci głęboko w oczy a następnie złączył namiętnie wasze usta. Chwilę byłaś zdezorientowana, ale oddałaś pocałunek. Miał takie ciepłe, miękkie usta, w których mogłabyś stać zatopiona całe życie. Gdy w końcu oderwaliście się od siebie, ostatni raz jeszcze pożegnałaś czule całą rodzinę a następnie zapakowałaś się do busa siadając obok niego.
- Gotowa na przygodę? - Skinęłaś głową z szerokim uśmiechem. Całą kilku godzinną podróż odbyłaś w ramionach ukochanego. Po drodze udało ci się zasnąć. Wieczorem dotarliście do Seulu. Bang zaniósł cię na rękach do pokoju, a chłopaki pomogli mu z bagażami. Ułożył cie delikatnie na łóżku okrywając kołdrą, samemu kładąc się obok patrząc na twoją śpiącą twarz. Uśmiechnął się delikatnie. W końcu byłaś obok niego, tylko dla niego i nic nie zapowiadało, żeby to się prędko zmieniło.
Trzy tygodnie później
Przez trzy tygodnie zdążyłaś się już mniej więcej zadomowić w wielkim mieście. Mimo, że nie była to twoja ukochana farma, dało się przyzwyczaić. Byłaś na przesłuchaniu w wytwórni do której zaprowadził cię chłopak. Stres zżerał cię cały czas, jednak w odpowiednim momencie potrafiłaś zapanować nad stresem i na przesłuchaniu zaprezentowałaś się najlepiej jak tylko mogłaś. Po męczącym oczekiwaniu otrzymałaś pismo potwierdzające twoje przyjęcie do wytwórni. Tego dnia gotowałaś akurat obiad, gdyż chłopaki mieli próbę, kiedy rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyłaś i odebrałaś pocztę dziękując listonoszowi. Szybko wybrałaś numer chłopaka.
- Bang, przyszło pismo z wytwórni! - Nie musiałaś powtarzać dwa razy, żeby po dziesięciu minutach chłopak był pod drzwiami cały zdyszany od biegu.
- Otwieraj, jestem strasznie ciekaw. - Powiedział siedząc już obok ciebie na kanapie, chyba bardziej podekscytowany niż ty sama. Delikatnie rozerwałaś kopertę. Przeczytaliście list po czym rzuciłaś się mu na szyję z radości. Po chwili przyszła reszta zespołu. Natychmiast pochwaliłaś się im otrzymaną nowiną, z czego również zaczęli się cieszyć razem z wami. Następnego dnia, jak prosili w liście, zjawiłaś się w wytwórni aby podpisać kontrakt. Omówiliście szczegóły a ty złożyłaś parafkę na umowie. Wróciłaś szczęśliwa do domu. Cały czas wydawało ci się, że to tylko piękny sen, tak jak wszystko tutaj. Nie chciało ci się wierzyć, że dzięki, wydawałoby się, gorszej dla ciebie zmianie miejsca zamieszkania, potrafiłaś odnaleźć szczęście.
Pół roku później
Pół roku spędzone w stolicy minęło ci niezwykle szybko. Nagrałaś debiutancki singiel, który okazał się być strzałem w dziesiątkę. Wasza miłość kwitła z każdym dniem. Mimo, że wszystko wydawałoby się wręcz idealnie, było coraz gorzej. Strasznie brakowało Ci świeżego powietrza na farmie, rodziny, zwierząt, wspólnych ognisk z gośćmi, a nawet smrodu obory, kiedy musiałaś tam sprzątać. Te wszystkie rzeczy, które wydawały się spełnieniem marzeń, zniszczyły te prawdziwe pragnienia. Nie mogłaś już tego znosić.
- Bang... - Szepnęłaś, gdy byliście sami, a ten spojrzał na ciebie pytająco.
- Nie wytrzymam tak dłużej. - Powiedziałaś równie cicho.
- "___"? Nie rozumiem o co chodzi. - Wymamrotał drapiąc się po głowie.
- To nie moje miejsce. - Po twoim policzku spłynęła ciężka łza, którą chłopak natychmiast otarł.
- Kochanie... Wiesz, że dla ciebie zrobię wszystko... Jeśli nie chcesz tu mieszkać nie będę cię trzymał na siłę... Przeciwnie, pojadę z tobą na farmę, bo chce być blisko ciebie już zawsze. - Ujął twoją twarz w dłonie i pocałował delikatnie. Wtuliłaś się w niego.
- Dziękuję. -Wydukałaś chowając twarz w jego koszulce. Następnego dnia spakowaliście się i byliście gotowi do wyjazdu.
- A co z zespołem? - Popatrzyłaś na niego.
- Nie martw się o to... I tak mieliśmy się rozpaść. - Pogładził cie po włosach.
- I dlatego wszyscy jedziemy razem z tobą. - Usłyszałaś głos Zelo za plecami, a gdy się odwróciłaś, zobaczyłaś pozostałą piątkę chłopaków, pełną bagaży w rękach. Zaśmiałaś się cicho po czym wyruszyliście w podróż. Na farmie wszyscy powitali cie z uśmiechem i szczerą radością. Wreszcie osiągnęłaś pełnię szczęścia, której tak długo szukałaś. Od tego czasu już wszystko było idealnie.
Park Dong Rin
Szkoda, że opisałaś to tak krótko :c Ale ogólnie bardzo fajnie, pracuj dalej <3
OdpowiedzUsuń