I hope you like it.
- Dzień Dobry – powiedziałaś witając się z twoją przełożoną.
- O _______ witaj. Już jesteś? A ty nie miałaś przyjść za godzinę? – zapytała zdziwiona.
-Tak, ale chciałam zobaczyć, co słychać u Roko po wczorajszej operacji i ogólnie miałam taką ochotę – powiedziałaś wieszając kurtkę na wieszaku.
- W sumie to dobrze, że jesteś wcześniej, bo mam dla ciebie dobrą nowinę.
- O co chodzi ajuma?
- Od przyszłego tygodnia będziemy mieć darmową pomoc. Nie zgadniesz, kto nią będzie – zrobiła pauzę – Przyjedzie tutaj cały zespół Big Bang. Może nie znam ich za dobrze, bo w moim wieku już się tym nie interesuje, ale podobno są bardzo sławni.
- Ajuma to coś wspaniałego – powiedziałaś tuląc starszą kobietę.
- Jeżeli chcesz to przydzielę ci któregoś z nich.
- Chincha?
- Ne. Każdy będzie miał swojego opiekuna, a teraz mnie puść i zabieraj się do pracy.
- Kamsahamnida ajuma – ukłoniłaś się i pobiegłaś do podopiecznego waszej placówki.
Cały weekend chodziłaś rozkojarzona i nie mogłaś się na niczym skupić. Wyobrażałaś sobie jak to będzie, kiedy poznasz swoich idoli. Chciałaś wywrzeć na nich jak najlepsze wrażenie. Miałaś cichą nadzieję, że Pani Ho przydzieli cię do Taeyanga. Był dla ciebie po prostu idealny: cudowny głos, pięknie wyrzeźbione ciało no i oczywiście jego olśniewający uśmiech. Lubiłaś wszystkich bez wyjątku, ale to on został twoim biasem. Kiedy w końcu nastał dzień przyjazdu idoli miałaś zamiar wyglądać jakoś przyzwoicie, ale jeśli chodzi o schronisko to raczej sukienki i szpilek byś nie założyła. Włożyłaś za to czarne poprzecierane rurki i żółto- czarną koszulkę z napisem „Love is Bad”. Chwyciłaś torbę z ciuchami na przebranie i wybiegłaś z domu żegnając się ze swoim psem.
Jechałaś uliczkami Seulu słuchając miejskiego gwaru. Nim się obejrzałaś byłaś już na miejscu i mogłaś spokojnie przygotować się na przyjazd zespołu. Po zaledwie godzinie do waszego schroniska przyjechał duży, czarny bus, z którego wysiadła piątka chłopaków z liderem na czele. Wszyscy stanęli przed pojazdem prezentując się w całej okazałości. Po chwili Pani Ho podeszła do nich przedstawiając się ciepło. Rozmawiała z nimi o czymś a ty przypatrywałaś się każdemu z osobna. Kiedy dotarłaś, do GD spostrzegłaś, że ma na sobie dość duży make up, przynajmniej dwa razy większy niż pozostali. Zdziwiłaś się trochę, ponieważ on nie przyjechał dawać tutaj koncertu tylko opiekować się zwierzętami. Nie zastanawiałaś się nad tym dłużej, ponieważ twój kolega kazał ci ż nim iść w kierunku chłopaków. Cała wasza piątka stała przed zespołem oczekując, aż Pani Ho przedzieli was do swoich podopiecznych. Czekałaś z zapartym tchem, kiedy wyczyta twoje imię. Jak się okazało przeczytała je, jako pierwsze.
- ______ ty będziesz współpracować z Panem Ji-yongiem – powiedziała spoglądając na chłopaka.
- Proszę mówić mi G-Dragon – upomniał ją mile.
- Jak uważasz młody człowieku – podeszła do ciebie ciągnąc cię w stronę chłopaka – a więc to jest _____. Od teraz będziesz z nią pracował.
- Miło poznać – ukłoniłaś się przed nim chowając przy tym delikatne rumieńce, które zdążyły wykwitnąć na twoich policzkach.
- Mnie również – powiedział posyłając ci miły uśmiech, a ty odpowiedziałaś tym samym ukazując swój eyesmile.
Kiedy każdy miał swojego podopiecznego właścicielka rozdała wam listę z zadaniami. Nie mieliście dużo do zrobienia i sądziłaś, że szybko się z tym uwiniecie.
- To, od czego chcesz zacząć?- zapytałaś, kiedy zostaliście sami.
- Chyba, od czego ty chcesz zacząć – poprawił cię, a jego wyraz twarzy diametralnie się zmienił. Stał się taki……taki…… obojętny.
- Jak to „ty chcesz zacząć?” – zdziwiłaś się.
- Normalnie. Ja nie mam zamiaru niczego robić – powiedział nawet na ciebie nie spoglądając – Lepiej znajdź mi jakiś miły kącik to gdzieś się zdrzemnę – skończył odwracając głowę w twoją stronę.
- Jeśli chcesz miły kącik to jeden z psów na pewno cię przygarnie. Oni lubią zawierać nowe znajomości – powiedziałaś wściekła.
- C…o? – zapytał zdziwiony.
- A nie słyszałeś, co ci powiedziałam? Albo bierzesz się do roboty, albo spadaj stąd – bąknęłaś do niego.
- Ty chyba nie wiesz, do kogo mówisz. Prawda?
- A ty, co sobie myślisz? To, że jesteś jakąś tam gwiazdą nie oznacza, że ja mam odwalać brudną robotę.
- Jakąś tam gwiazdą? – prychnął na twoje słowa – Ja jestem GD. Słyszysz? GD! – poklepał się po piersi akcentując ostatnie dwie litery.
- Dobrze, GD – przedrzeźniałaś go, – więc radzę ci się przebrać i idziemy do pracy, bo jak nie….. Będziesz sam to robił – rzuciłaś wyzywająco. Ten przewrócił tylko oczyma i zastanawiał się chwilę, po czym odpowiedział przez zęby.
- D.o.b.r.a
- Co? Możesz powtórzyć, bo nie słyszałam – nastawiłaś ucho, aby lepiej usłyszeć.
- Tak, zgadzam się!!! – krzyknął podirytowany.
Byłaś siebie dumna, ale nie sądziłaś, że GD może być takim nadętym bufonem. Już prędzej spodziewałaś się tego, po T.O.Pie. Chłopak naprawdę cię zdenerwował. Miałaś wtedy gdzieś, że możesz go tym zranić. Zawsze mówiłaś to, co leży ci na sercu i tym razem też tak było. Nikomu nie dawałaś sobą pomiatać, nawet, jeżeli byli od ciebie starsi bądź bogatsi. Każdy miał równe prawa, ponieważ wszyscy są ludźmi i nikt nie powinien się wywyższać, a w szczególności tak sławna osoba jak on.
Poszliście się przebrać, po czym udaliście się do upragnionego przez ciebie miejsca.
- To, co mam zrobić? – zapytał z niechęcią w głosie.
- Najpierw musimy każdemu nasypać karmy a potem weźmiemy niektóre z nich na spacer.
- No Oke, chce mieć to już za sobą – powiedział przeczesując swoją blond grzywkę.
- Oj, nie będzie aż tak strasznie. To są naprawdę urocze stworzenia – poklepałaś go po ramieniu udając się w kierunku worków z karmą – Chodź – zachęciłaś go.
- Jak mam to zrobić?
- Zaraz ci pokaże – powiedziałaś nachylając się ku dole – Najpierw nabierasz trochę karmy w pojemniczek, otwierasz suwak i wysypujesz ją do miski. Jeśli będziesz chciał możesz też je pogłaskać – wytłumaczyłaś mu zamykając za sobą drzwiczki.
- Obejdzie się bez tego – prychnął schylając się po miseczkę.
Karmienie waszego sektora zajęło wam około godziny. Widziałaś, że niechętnie się do tego zabierał, ale miałaś nadzieję, że w końcu przekona się i zacznie czerpać przyjemność. Nawet raz przyłapałaś go jak pogładził jednego z psiaków po głowie, ale kiedy zobaczył, że się na niego patrzysz od razu cofnął rękę i zamknął drzwiczki kojca posyłając ci mordercze spojrzenie. Choć zrobił to, co powinien denerwował cię odrobinę. Jednak przeliczyłaś się, co do niego. Nie polubiłaś go za szczególnie i nie sądziłaś, że on wytrzyma z twoim temperamentem.
Chodziliście już dobre pół godziny z trójką pupili, kiedy GD zaczął marudzić.:
- ______ nogi mnie bolą.
- Nie marudź, co ty baba jesteś? – zapytałaś go.
- A czy ja ci na nią wyglądam?
- Powiem tak. Masz ode mnie dwa razy większy make up.
- Może to ze względu na to, że ja o siebie dbam?
- Czy ty chcesz mi powiedzieć, że ja o siebie nie dbam? – zapytałaś podnosząc głos.
- Nie chcę, ja to mówię – uśmiechnął się szatańsko.
- Wiesz, co? Przeginasz. Oddawaj go – wyrwałaś mu smycz z dłoni- i jak chcesz to sobie teraz odpoczywaj – rzuciłaś wściekle i oddaliłaś się od niego szybkim krokiem.
- No dobra, niech ci będzie……. Sorry - powiedział doganiając cię.
- Widzę, że cię już nogi nie bolą.
- _____ daj już spokój jestem naprawdę tym wszystkim zmęczony. – nic mu nie odpowiedziałaś tylko pokręciłaś przecząco głową.
Następne dwa dni minęły bardzo podobnie. Ciągłe drobne sprzeczki o nic i docinki z jego strony strasznie wytrącały cię z równowagi, i miałaś go już serdecznie dosyć. Pewnym momencie wpadłaś na najlepszy pomysł w twoim życiu. Niby takie oczywiste, ale jednak nie do końca.
Zostało ci zaledwie pięć minut do przyjścia chłopaków, więc musiałaś się pospieszyć.
-MinWoo! Poczekaj, muszę z tobą pogadać – powiedziałaś doganiając swojego kolegę.
- O czym chcesz gadać?
- To raczej jest prośba, ale nie ważne. Chciałam się ciebie spytać czy nie chciałbyś zamienić się ze mną chłopakami.
- Wae? Skąd ten pomysł?
- Ja mam go po prostu dosyć. Nie wytrzymuje z nim psychicznie. Czy ty wiesz jak on mnie traktuje? Nie to, że nie daje sobie z nim rady, ale nie chce żebym przez niego przestała być ich fanką. Rozumiesz, o co mi chodzi? – zapytałaś bawiąc się kosmykiem włosów.
- Jasne, ale to dopiero jutro, bo muszę pogadać z Taeyangiem i trzeba to przekazać ajumie.
- Arasso. Wytrzymam z nim jakoś – odetchnęłaś z ulgą.
Jak na złość całą waszą rozmowę usłyszał, G-Dragon. „Ze mną nie da się wytrzymać? To jak jestem ten psychiczny?” - myślał w duchu chłopak.
„Po skończonej pracy pojechał z chłopakami do domu wygodnie układając się na kanapie.
- Wiecie, do czego ta wariatka mnie zmusiła? – powiedział.
- Ona cię do czegoś zmusiła. Przecież ty jesteś smokiem. Ty robisz, co chcesz i kiedy chcesz. Jak to możliwe? – zaśmiał się Seungri.
- Nie wiem, ale jakiś dziwnym sposobem to zrobiła.
- A może to przez twoje głębokie uczucie do niej? – zażartował Daesung.
- Nie sądzę – rzekł poważnie skupiając się na swoich własnych myślach”
Teraz, kiedy o tym pomyślał miał wrażenie, że chłopak mógł mieć trochę racji. Poczuł się naprawdę zazdrosny, kiedy usłyszał, że wolisz jego kumpla od niego, i był pod wrażeniem twojej osoby. Nikt wcześniej nie odważył się powiedzieć mu prosto w twarz tego, jaki jest naprawdę, a już w szczególności nie jakaś nowo poznana małolata. Zdziwiło go to, że w tak małym ciałku może kryć się tyle szczerości. Szczerości, aż do bólu. Uwielbiał, kiedy wytykałaś mu najmniejszy błąd przy pracy a nienawidził, kiedy totalnie go olewałaś i nie chciałaś z nim rozmawiać. On faktycznie się w tobie zauroczył i chyba sam się o tym przekonał. Postanowił się zmienić. Nie chciał żebyś zapamiętała go, jako chamskiego gwiazdora, którym był.
Szłaś właśnie, aby się przebrać, kiedy przed tobą wyskoczył wesoło uśmiechający się Jiyong.
- Co będziemy dzisiaj robić? – zapytał uroczo.
- O co ci chodzi? Boli cię coś? A może masz gorączkę? – pytałaś zdziwiona jego zachowaniem.
- Wae? – zrobił aegyo(?)
- Może, dlatego, że biegasz przy mnie jakby ci ktoś akumulator w tyłek wsadził – zażartowałaś.
- A może mam dzisiaj dzień dobroci dla dzieci? Nie pomyślałaś o tym? – zapytał znowu chamskim głosem, za co od razu skarcił się w myślach.
- I wróciła nasza gwiazda.
- Nie, to znaczy przepraszam.
- Czy ty na pewno się dobrze czujesz?
- Tak, a ty lepiej idź się przebrać – powiedział i popchnął cię o dwa kroki do przodu.
Kompletnie nie wiedziałaś, o co uchodziło i nie chciałaś wiedzieć. Niespiesznie przebrałaś się, po czym poszłaś z chłopakiem wyprowadzić psy na spacer. Ku twojemu zdziwieniu nie narzekał i nie próbował się z tobą kłócić. Z każdą minutą przekonywałaś samą siebie, że z nim jest jednak coś nie tak i, że dobrze zrobiłaś wymieniając go na Taeyanga. Kiedy tylko przyszliście z powrotem czekała was nieco mniej przyjemna czynność. A konkretnie musieliście posprzątać klatki dla psów. Kiedy powiedziałaś o tym chłopakowi ten lekko się skrzywił, lecz zaraz po tym na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Wtedy byłaś już naprawdę zbita z tropu.
-To, od czego zaczynamy? – zapytał zbliżając się do ciebie z bananem na twarzy.
- Jesteś pewien? A nie zemdlejesz jak jakaś panienka, która złamała sobie paznokieć?
- Nie wydaje mi się. W końcu ja tutaj jestem mężczyzną – powiedział nadal się szczerząc.
- Ty i mężczyzna? Coś nie chce mi się wierzyć.
- A może chcesz żebym ci to udowodnił? – zapytał seksownie przygryzając dolną wargę.
- Nie, nie trzeba – rzuciłaś podając mu jedno z wiader- No, więc tak na początek wymiatamy stamtąd śmieci a następnie myjemy podłogę.
- Arasso. To ja zabieram się do pracy – powiedział entuzjastycznie.
Sprzątaliście w ciszy błądząc myślami w swoich światach. Jiyong mozolnie wykonywał swoją część, ponieważ ciągle myślał czy udało mu się naprawić to, co zdążył zepsuć. Nie chciał zaprzepaścić takiej okazji. Naprawdę zrozumiał, że był chamską zakłamaną kreaturą, ale chciał to odnowić. Dla ciebie….dla siebie. Nie miał zamiaru ciągle podporządkowywać się wytwórni. Musiał coś zmienić w swoim życiu a najlepszą zmianą, jaką go spotkała byłaś ty. Odmieniłaś go i cały jego światopogląd. Był ci za to niezmiernie wdzięczny i miał zamiar za to podziękować, ale to już przy okazji.
- Skończyłeś już? – zagadnęłaś wychodząc z kojca.
- Ne!!!! – usłyszałaś jego głos.
- Nie brzydziłeś się zebrać odchodów z podłogi? – zapytałaś zdziwiona.
- Nie i mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia. Zawrzyjmy rozejm – powiedział wyciągając do ciebie rękę.
- Chincha? – wykrztusiłaś, niepewnie podając mu rękę. Ten nic nie odpowiedział tylko chwycił twoją dłoń przyciągając cię bliżej siebie. Wasze usta dzieliły zaledwie trzy centymetry. Błądziłaś spojrzeniem po jego twarzy zatrzymując się na jego ustach. Nie wiedząc powoli oblizałaś swoje wargi a chłopak delikatnie ujął twój podbródek łącząc wasze usta w jedność, poczułaś na sobie jego ciepły oddech od razu rozumiejąc, co się wydarzyło. Stałaś z szeroko otwartymi oczyma nie wierząc w to, co zrobił idol. Kiedy odsunął się od ciebie a ty niemal natychmiastowo spoliczkowałaś go otwartą dłonią w twarz.
- Co to miało być? Możesz mi wytłumaczyć, dlaczego bawisz się moimi uczuciami? Sprawia ci to przyjemność?!! – wykrzyczałaś odsuwając się od niego. Jiyong chwycił się za bolące miejsce i odwrócił się w twoją stronę mówiąc.:
-Nie wiem, przepraszam samo tak wyszło.
- Samo tak wszyło? Czy ty siebie słyszysz? Najpierw jesteś chamską świnią a teraz udajesz pieprzonego księcia z bajki? Ty jesteś naprawdę walnięty. – rzuciłaś ostatecznie, po czym uciekłaś stamtąd.
- Ale……ale. – nie mógł wykrztusić z siebie ani jednego słowa. Sądził, że jeżeli będzie dla ciebie miły to zmienisz o nim zdanie, ale najwyraźniej się pomylił. Naprawdę się poprawił i chciał ci to udowodnić, lecz ty tego nie zrozumiałaś. Myślałaś, że on po prostu żartuje sobie z ciebie chcąc wywinąć jakiś kawał lub coś w tym stylu. Nie ufałaś mu a tym bardziej wtedy, kiedy całował cię bez żadnego powodu.
Zostawiłaś go samego biegnąć do łazienki. Musiałaś, choć trochę ochłonąć. Nie miałaś zamiaru spędzić z nim ani minuty dłużej. Jednak bardzo cieszyłaś się, że od następnego dnia nie będziesz musiała znosić tej dziwnej osoby. Twoim zdaniem zachowywał się jak rozpieszczone dziecko z rozdwojeniem jaźni.
Następnego dnia, kiedy przyszłaś do pracy serce podchodziło ci do gardła. Strasznie stresowałaś się spotkaniem z G-Dragonem, bo nie wiedziałaś, co może mu znowu odwalić. Czy będzie chamski, miły a może zamieni się w psychola? To były tylko twoje przypuszczenia. Niestety żadne z nich się sprawdziło, ponieważ jego w ogóle nie było. Byłaś w niemałym szoku, kiedy zaszłaś do waszego sektora i zobaczyłaś, że wszystko jest perfekcyjnie posprzątane. Spodziewałaś się, że zostawi to pójdzie sobie, ale on jednak schował swoją gwiazdorską dumę do kieszeni i zrobił wszystko za was. Kiedy tak o tym myślałaś za twoimi plecami usłyszałaś znajomy głos.:
- Cześć – powiedział blond włosy, który postanowił przyjść.
- Co tym razem chcesz mi zrobić? Zgwałcić?! – krzyknęłaś.
- _____ - powiedział łagodnie – Już nie będę na ciebie naskakiwał. Nawet się do ciebie nie odezwę, jeśli tego sobie życzysz – rzekł smutno opuszczając głowę.
- Dzięki Bogu – rozłożyłaś ręce ku górze nie zwracając uwagi na chłopaka.
- To ja powiem Taeyangowi żeby już przyszedł – powiedział odwracając się powoli.
- Czekaj – zatrzymałaś go – Skąd wiesz, że zamieniłam cię na Tae?
- Przed chwilą się dowiedziałem – skłamał, po czym oddalił się.
Poszedł zostawiając cię samą z miną staruszki, która próbuje przypomnieć sobie gdzie zostawiła swoją protezę. Intensywnie rozmyślałaś nad tym, co powiedział ci Jiyong. Dziwiłaś się, że te słowa przeszły mu przez gardło. Zastanawiałaś się, co mogło spowodować jego miłą przemianę, lecz z twoich myśli wyrwał cię przyjemny głos Taeyanga. Przywitałaś się z nim, po czym zabraliście się do pracy. Za każdym razem, kiedy spoglądałaś w jego stronę przypominał ci się GD. Nie rozumiałaś, jakim prawem twoja chora wyobraźnia płata ci takie figle. Resztę popołudnia próbowałaś wygnać go ze swoich myśli, lecz kompletnie ci to nie wychodziło.
Następnego dnia, kiedy zobaczyłaś G-Dragona ten nawet na ciebie nie spojrzał, natomiast ty nie wiedząc, czemu ciągle podążałaś za nim wzrokiem. Trochę cię to zabolało. Poczułaś dziwny ucisk na swoim sercu, tak jakby ktoś wbijał ci małego kolca powodując, co raz większy ból.
- _____ o czym tak myślisz? Przez cały czas jesteś jakaś rozkojarzona.
- Ja? A o niczym ważnym – powiedziałaś „a raczej o nikim ważnym” – pomyślałaś.
- Na pewno? Bo ja mam wrażenie, że ktoś zaprząta ci głowę i tym kimś jest GD. Mam rację?
- Nie…tak.. Nie wiem – powiedziałaś zrezygnowana.
- Posłuchaj, on się chyba w tobie zakochał. Gdybyś zobaczyła jak się zmienił. Od pewnego czasu był naprawdę nieznośny, a teraz stał się taki jak kiedyś i przypuszczam, że to wszystko dzięki tobie. Jeśli coś do niego czujesz idź mu to powiedz, bo się chłopak załamie. Nawet nie wiesz, jaki był wczoraj przybity. Żal mi się go zrobiło a po za tym chciałem wam jakoś pomóc.
- Mówisz serio? – zapytałaś będąc pod wrażeniem jego słów.
- Tak, jestem tego prawie pewien.
- Prawie?
- Dobra, jestem pewien – powiedział posyłając ci swój śnieżnobiały uśmiech.
- Oke, pomyśle o tym – zakomunikowałaś i ruszyłaś dalej.
Przez resztę drogi myślałaś o tym, co powiedział ci Taeyang. A co jeśli on miał rację i GD faktycznie się w tobie zakochał? A co jeśli to był jakiś głupi zakład pomiędzy chłopakami? Chociaż bardzo nie chciałaś to uważałaś, że ta pierwsza wersja jest bardziej prawdopodobna, bo chłopak raczej nie miał żadnych powodów żeby cię okłamywać. Przynajmniej ty tak sądziłaś. W końcu postanowiłaś porozmawiać z idolem i wyjaśnić wszystkie nieporozumienia.
Kiedy tylko dotarliście z powrotem do schroniska od razu poszłaś poszukać blondyna. Nie musiałaś długo go szukać, bo po zaledwie pięciu minutach znalazłaś go bawiącego się z futrzakiem, co bardzo cię ucieszyło.
- GD możemy porozmawiać? - zapytałaś podchodząc do niego.
- Jasne – przytaknął wkładając ręce do kieszeni.
- Możesz mi wytłumaczyć, o co chodziło z tym pocałunkiem i dlaczego tak nagle się zmieniłeś? – wyrzuciłaś z siebie.
- No, bo wiesz……. Na początku faktycznie cię nie lubiłem…….aleee, kiedy uświadomiłaś mi jak okropnie się zachowuje, bardzo zafascynowałaś mnie swoją szczerością a po za tym nie chciałem stracić takiej wspaniałej fanki jak ty – zaśmiał się.
- Czekaj, czekaj, a ty niby skąd wiesz, że jestem waszą fanką?
- A czy to teraz takie ważne?
- Niby nie, ale tak jakoś przyszło mi na myśl. No to mi jeszcze wytłumacz, dlaczego mnie pocałowałeś.
- Chciałem się upewnić.
- Upewnić, czego?
- Uczuć do ciebie.
- I jak? Wiesz już?
- Tak. Zakochałem się w tobie – powiedział rumieniąc się lekko.
Zdziwiłaś się trochę, ale kiedy usłyszałaś to z jego ust na twoje serduszko rozlało cię przyjemne ciepło. Rozczuliłaś się patrząc na jego różowe ślady i też w tym samym momencie zrozumiałaś, dlaczego ciągle o nim myślałaś, tęskniłaś. Przyciągało cię coś do niego. Łączyła was jakaś więź, o której nie mogłaś normalnie powiedzieć. Ty musiałaś ją poczuć.
Stanęłaś na palcach, oparłaś się o jego ramiona, po czym złączyłaś wasze usta w różanym pocałunku. Delikatnie muskałaś wargi chłopaka smakując ich. Były takie miękkie jak u nikogo innego. Z każdą sekundą pogłębiałaś pieszczotę czekając na jakąkolwiek odpowiedź z jego strony. Po krótkiej chwili wyciągnął ręce z kieszeni i ułożył je na twoich biodrach przyciągając cię bliżej siebie. Gdy oderwałaś się od jego pełnych warg ten zamruczał z niezadowolenia i zapytał.:
- Co to miało być?
- Wiesz….- jeździłaś palcem po jego klatce piersiowej – musiałam się upewnić.
- Iii…..? – ciągnął dalej.
- Chyba też się zakochałam – wymamrotałaś spuszczając speszona głowę.
- A zostaniesz moją dziewczyną?
- Do tego to ty się tak nie spiesz mój kochany – powiedziałaś cmokając go.
- To umów się ze mną na randkę.
- Bardzo kusząca propozycja – mruknęłaś seksownie.
- Czy to oznacza „tak”?
- Możeee – rzuciłaś wyswobadzając się z jego uścisku - Ale chcesz to zrobić musisz mnie najpierw złapać – rzuciłaś uciekając przed nim. Ganialiście się, co raz to głośniej się śmiejąc i miałaś wrażenie, że była to najwspanialsza chwila w twoim życiu.
Koniec.
Twórca: Song Mi Chan
CZYTASZ + KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz