18 cze 2016

Przyjaciele na zawsze. Na zawsze? - Taehyung - BTS

Hej, hej :) Przybywam do was z moim pierwszym, samodzielnym one shotem. Mam nadzieję, że się spodoba i bez zbędnego przedłużania, Zapraszam!


Ty i Taehyung. Poznaliście się już wiele lat temu, jako małe dzieci. Oj, kiedy to było... Mimo upływu czasu, doskonale pamiętasz wasze pierwsze spotkanie, kiedy to zobaczyliście się po raz pierwszy w piaskownicy przy waszych blokach. Najpierw, tylko od czasu do czasu bawiliście się razem, potem dopiero zaczęliście spędzać ze sobą każdą wolną chwilę. Przypadliście sobie do gustu, a od momentu, kiedy się zaprzyjaźniliście, dzieliliście ze sobą wszystko. Od łopatki, klocków i innych zabawek, przez pierwszy wypadły ząbek, po pierwsze oceny, miłości, zakazy, nakazy. Z dzieciństwa, doskonale utkwiło ci w pamięci, kiedy to pierwszy raz próbowaliście jazdy na rowerach dwukołowych. Podczas pierwszej próby jazdy, upadłaś i mocno poobdzierałaś kolana. Tae, pierwsze co, odrzucił swój rowerek na bok i podbiegł podmuchać na twoje nogi, które po chwili przestały szczypać. Cieszyłaś się z takiego przyjaciela. Poszliście do przedszkola, gdzie zawsze bawiliście się razem, czasem tylko dołączały do was inne dzieciaki. Potem podstawówka, gimnazjum, liceum. Uczyliście się razem, razem jeździliście autobusem, nawet obiady często jadaliście razem. Często uważano was za parę, ale jednak nie czułaś, że może być z tego coś więcej. Przynajmniej tyle ci wystarczyło. Najlepsi przyjaciele na zawsze. Tak sobie powtarzaliście. Ale, czy Tae był szczery, mówiąc, że dla niego jesteś tylko przyjaciółką? Czy aby na pewno, tylko przyjaciółką?

**************************************

Po skończonym liceum, niestety, wybraliście inne studia. On marzył, by być muzykiem, ty chciałaś zostać projektantką, co jednak nie przeszkodziło wam nadal spotykać się bardzo często. Poznałaś wielu nowych przyjaciół, znalazłaś nawet swojego pierwszego chłopaka. Był on nieco zazdrosny o to, ile czasu spędzasz z "swoim Taesiem" jak to pieszczotliwie nazywał, ale ty zapewniałaś go, że to tylko przyjaźń, nic więcej. Ostatnio jednak zauważyłaś, że V, jak go teraz nazywali, zachowuje się nieco dziwnie. Co prawda, nadal często się spotykaliście, żartowaliście razem, ale to nie był ten sam Taehyung, którego znałaś. Podczas pewnego spotkania postanowiłaś mu to wszystko wygarnąć.
-Tae, o co chodzi? Ostatnio zachowujesz się nieco dziwnie. Powiesz mi co się stało?
- Wiesz, "_____" bo ja już nie mogę się już więcej z tobą spotykać. - Nim jednak zdążyłaś cokolwiek powiedzieć, chłopaka już nie było. Rozpłakałaś się. Czułaś się podle. Jak on mógł? Tyle godzin przegadanych, tyle spacerów, wspólnych wypadów na miasto, całe życie spędziliście razem, a teraz on tak po prostu, bezczelnie i prostacko mówi, że nie może się więcej z tobą spotykać? To cię naprawdę zabolało. Przypomniało ci się, że w dormie, gdzie mieszka obecnie, twój były już przyjaciel, zostawiłaś masę rzeczy, więc udałaś się po nie. Wsiadłaś w autobus. Podeszłaś do drzwi i zapukałaś. Otworzył Rap Monster.
- O hej "_____", w czymś ci pomóc?
- Tak, przyszłam po moje rzeczy, już tu nie wrócę.
Twarz lidera wyrażała jedynie jedno wielkie pytanie, lecz nie wyjaśniając nic, spakowałaś swoje rzeczy, pożegnałaś się z nim i wyszłaś. Gdy odwróciłaś się, zobaczyłaś, jak RapMon stoi w drzwiach i patrzy za odchodzącą tobą. Pomachałaś mu delikatnie, na co odpowiedział tym samym. Wsiadłaś do autobusu i wróciłaś do domu. Rozpakowałaś rzeczy, które przywiozłaś. W kieszeni bluzy natrafiłaś na pudełeczko. Było w nim zdjęcie. Ty i Taehyung. Jako małe szkraby biegające po ogrodzie z obdartymi kolanami. Obok zdjęcia była poskładana karteczka. Zaciekawiona rozłożyłaś ją i zaczęłaś czytać. List od Tae. Wszędzie poznałabyś ten charakter pisma. Treść listu brzmiała następująco
"Wybacz mi. Przepraszam, że tak wyszedłem bez pożegnania. Bez wyjaśnienia. Wiedziałem, że wrócisz po rzeczy, więc wpadłem na pomysł z tym pudełeczkiem. Słuchaj, musze ci coś wyznać. Kocham Cię, "_______" kocham Cię. Rozumiesz to? Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, nie wiem co bez ciebie zrobię. Jesteś moim dniem i nocą, ptaków śpiewem, moim tlenem, nie umiem żyć bez twojego uśmiechu! Dociera to do ciebie? Powiedziałem, że nie możemy się spotykać, bo wiedziałem, że masz chłopaka i jesteś z nim szczęśliwa. Pomyślałem, że dobrze będzie jak odejdę, i oboje zapomnimy o sobie, że tak będzie najlepiej. To był błąd. Nie umiem, nie mogę, nie chcę o tobie zapomnieć. Wybacz mi."
Łzy zaczęły mimowolnie lecieć z twoich oczu. Czytałaś list kolejny raz, i nie docierało do ciebie, jak mogłaś być taka ślepa? Tak naprawdę, nie byłaś szczęśliwa, to było tylko złudzenie. Płakałaś, płakałaś bardzo długo. Przez swoje głośne szlochy, nie usłyszałaś, jak do domu wszedł twój chłopak. Gdy ujrzał, że jest ci smutno, chciał cię pocieszyć. Usiadł obok ciebie i objął cie ramieniem. Odepchnęłaś go od siebie.
- Posłuchaj mnie! To koniec! Z nami koniec! Właśnie uświadomiłam sobie, że była głupia! Przez całe życie miałam idealnego faceta obok siebie, ale tego nie widziałam. Jak mogłam być taką idiotką... Nic do ciebie nie czuję. Zostaw mnie.
Ukryłaś twarz w dłoniach i rozpłakałaś się jeszcze rzewniejszymi łzami.
- "_______" słuchaj ja....
- Nie odzywaj się do mnie! - przerwałaś mu - Co ty w ogóle tu jeszcze robisz? Wyjdź stąd, nie chce cię więcej tu widzieć, jasne? - pokazałaś na drzwi a chłopak posłusznie wyszedł. Gdy trochę się uspokoiłaś, ubrałaś szybko buty i nie zwracając uwagi na twój rozmyty makijaż pobiegłaś pędem do dormu. Nie chciałaś czekać na autobus więc postanowiłaś pobiec. Dobiegłaś i resztką sił zapukałaś do drzwi. Tym razem otworzył Jimin.
- G-gdzie jest Tae? - jedyne co z siebie wydukałaś, a potem padłaś na ziemię nieprzytomna. Dalej nic nie pamiętasz. Świadomość odzyskałaś w szpitalu, ale nie miałaś siły żeby chociaż otworzyć oczy. Usłyszałaś rozmowę, rozlegającą sie nad twoim łóżkiem. Po głosie rozpoznałaś V. To na pewno on, dałabyś sobie za to rękę uciąć. Z kontekstu rozmowy wywnioskowałaś, że druga osoba to lekarz i że znajdujesz się w szpitalu.
- Doktorze, cz-czy ona wyzdrowieje? - słychać było wielką troskę w jego głosie.
- Nie wiadomo. Jest bardzo słaba. Jej serce może nie dać rady. Możliwe, że konieczna będzie operacja.- słysząc to nie mogłaś uwierzyć. Myślałaś, że się przesłyszałaś. Skupiłaś wszystkie siły i dotknęłaś ręki V.
- Doktorze, ockneła się! - otworzyłaś oczy i zobaczyłaś, jak Tae dosłownie rzuca się na ciebie, żeby cię uściskać. Widząc twoje zakłopotanie, zaczął łkać i powiedział:
- P-przepraszam, przepraszam Cię bardzo. N-nie chce ci stracić. Boję się o ciebie. - Popatrzył na ciebie brązowymi oczyma pełnymi nadziei, po czym dodał nieśmiałym szeptem, spuszczając wzrok:
- Kocham cie.
- Ja ciebie też - odpowiedziałaś cicho. Złączył wasze usta w długim pocałunku. Z badań, które Ci zrobiono, wynikło, że potrzebna będzie ciężka operacja serca, podczas której występują szanse, że możesz nie przeżyć, lecz bez niej, umrzesz jeszcze szybciej. Bez wahania zgodziłaś się, mimo wysokiego ryzyka.
- Słuchaj, Tae, jeśli by się nie udało ...
- Nawet tak nie myśl - przerwał ci w pół zdania - Jesteś silna, i między innymi za to cie kocham. Bo umiesz walczyć. Dasz radę. - Pocałował cię jeszcze raz, a następnie lekarz i pielęgniarki zawieźli cię do sali operacyjnej. Co prawda, bałaś się, lecz spokojnie dałaś się uśpić. Obudziłaś się następnego dnia rano, co znaczyło, że żyjesz. W głowie wciąż miałaś słowa Taehyunga. Ciekawiło cię, czy uważał tak naprawdę. Oczywiście, pierwszą osobą która przyszła do ciebie był on sam. Widząc, że jesteś cała podbiegł odrazu i przytulił cię mocno.
- Tae? - szepnęłaś nieśmiało
- Tak? O co chodzi?
- Czy to, co mówiłeś o mnie przed operacją, to była prawda? - spytałaś nieśmiało i zauważyłaś jak na jego twarzy maluje się zdziwienie
- No oczywiście, że prawda, czemu miałbym kłamać? - uśmiechnęłaś się delikatnie, spuściłaś wzrok i poczułaś, jak na twoje policzki występują rumieńce.Pocałował cię delikatnie. Poczułaś się szczęśliwa, że masz kogoś takiego jak Taehyung. Ty i Taehyung.

Park Dong Rin

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz